Pamiętacie, że kiedyś na tym blogu temat medycyny był poruszany często. Teraz poruszę go raz tylko, ale z punktu widzenia chrześcijańskiego.
Ostatnimi czasy zalewają nas rozmaite homeopatie, bionenergoterapie, wahadełka, psychosomatyki i inne -atie, ełka i yki.
Dajcie sobie spokój z człowiekiem, który wart tyle, co tchnienie w jego nozdrzach! Bo za co można go uważać? Księga Izajasza 2,22.
Powyższy werset można z powodzeniem zastosować do znachorów, homeopatów i psychosomatyków! Ich nauki są, jeśli nie wszystkie, to większość - oparte albo na zanegowaniu Boga (ateizmie) albo na religii pogańskiej. Hahnemann - twórca homeopatii - nie był nigdy chrześcijaninem. Wierzył owszem że jest gdzieś tam jakiś tam bóg - i tyle. Oddawał się okultyzmowi i czarom. Ktoś mógłby przypomnieć jego doświadczenie z chininą, ale nauka udowodniła już, że taka sama reakcja przytrafia się uczulonym na chininę! Czy zatem homeopatia jest prawdziwa? Nie!
Psychosomatycy w każdej chorobie znajdują działania psychiki. Często doprowadza do to poczucia winy zupełnie nieuzasadnionego. Wielu z nich w ogóle nie zajmuje się wiarą, a jeśli już to na zasadzie "no jest tam niby jakiś bóg ale wierzta w co chceta". Jest oparta na wypaczonej psychologii oraz jeśli sięgnąć głębiej - astrologii, ponieważ dawni astrologowie widzieli choroby w cechach charakteru osoby danego znaku zodiaku. Czy zatem psychosomatyka jest prawdziwa? Nie!
No ale ktoś mógłby zaprotestować, powiedzieć: ale to przecież działa. Owszem. W wielu wypadkach działa. Pytanie tylko nie polega na tym, czy to działa, tylko jak działa. Przecież tabletka ekstazy albo heroina pomagają na depresję - a jakoś żaden psychiatra nie zapisuje tego na nią cierpiącym.
Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni... Księga Powtórzonego Prawa, 18, 10-12a.
Po tym poście pewnie zasypią mnie komentarze typu: a co ta nawiedzona fanatyczka Zimbabwe znowu napisała, a co ona wie... Nie musicie się ze mną zgadzać, w sumie zdziwiłabym się gdyby tak było. Ale ja (i sądzę że nie tylko ja) że jeśli ktoś uważa, że wierzy w Boga-Jahwe, a jednocześnie stosuje homeopatię, ćwiczy jogę, stosuje reiki albo różdżki czy zajmuje się psychosomatyką - po prostu uprawia pogaństwo. Tym bardziej więc chrześcijanie powinni trzymać się z dala od tych metod "leczenia" - a będących nie tylko pułapką dla ducha, lecz też pustoszeniem kieszeni i emocji.
środa, 1 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


17 śladów:
Hej, Zim... Dzisiejsze czasy sprzyjają wierze w takie praktyki i niestety, wielu tych, którzy uważają się za wierzących, szuka pomocy tam, gdzie nie powinno... Boga pozostawiając na tę chwilę gdzieś daleko... albo Go w ogóle odrzucając... Ludzie raczej nie zdają sobie sprawy z tego w co się pakują, a nierzadko uważają, że taki czy inny bio... czy znachor ma po prostu dar Boży... Ale w końcu okazuje się, że zamiast zdrowia, pomocy - płacą(nierzadko duże pieniądze) za to, że zostają oszukani, pociągnięci w stronę lęku, czy ponoszący przykre konsekwencje polegania na "czaropdziejskich" praktykach...
Serdeczności. Kate.
Osobiście odcinam się od wszelkiego rodzaju wróżbiarstwa, medycznych czarów i innych pogańskich obrzędów. Nie wierzę w to, bo to jest niezgodne z moją wiarą. A nawet gdybym nie przejmował się wiarą, to pewnie też bym nie próbował tych niekonwencjonalnych "cudów".
Kate, ciekawe jest to, że ludzie uważają takie praktyki za dzieło Boże, a nie sprawdzają, co Bóg na ten temat naprawdę twierdzi.
Dobranoc;)
Nie podchodzę do tego problemu -
bo to jednak - jest problem -
z punktu widzenia religii, czy też
jej braku.
Dla mnie to po prostu -
brak wystarczającej wiedzy - ubrany
w szatki "naukowości" (chyba nie ma
takiego słowa... ;/ )- to
o "psychosomatykach";
ogólna znajomość "zielarstwa" -
podlana "sosem religijnym" -
to o znachorach;
oraz - globalna korporacyjność
sprzedająca drogo placebo ...ze słodzikiem - to o homeopatii.
Ale wszystkie te "rzeczy" - nijak
się mają do religii...
(może za wyjątkiem np.wschodnich
/w znaczeniu- wsch.Polska/ znachorów-
bo najczęściej wszystko u nich
"ma być wspierane modlitwami etc...- ale efekt taki sam, jak przysłowiowe kadzidło - dla umarłego...).
Gusła i okłamywanie ludzi - to jedno, a religia (mimo, iż ludzie
zwracają się ku niej - też w chorobach...) bez odnoszenia się
do choroby - to coś zupełnie
innego... I TU akurat - obojętnie
jaką "religię" (w znaczeniu ogólnym)
ktoś wyznaje, czy nie wyznaje wcale... - sugeruję Ci, Alu ostrożność w "etykietkowaniu"...
Zawsze postrzegałem Cię, jako osobę
wręcz w ...150% ;) tolerancyjną -
więc słowa "pogaństwo" etc... to taki
lekki zgrzyt. Przecież dla kogoś, kto głęboko wierzy w "JAKĄŚ" swoją
"wiarę" (masło maślane - wiem , ale
mam już trochę luki w polskim... :(, przepraszam) - to Jego religia jest "właściwa",
a np. Twoja może być "tą złą".
To są sprawy względne i bardzo
osobiste. Jeśli ktoś wierzy
bardzo głęboko ,nawet w jakiś,
nazwijmy to - "egzotyczny" sposób
i dzięki temu staje się lepszym
człowiekiem - dla innych również-
to NIE WOLNO nam Go ETYKIETKOWAĆ.
To bardzo ZŁE. Lepszy PRAWY
człowiek "wierzący" nawet - już
przerysowując - w "muszkę owocówkę",czy "prawość spinacza biurowego" etc.-
niż zarozumiały bufon z "najlepszych Kościołów".
I żeby było jasne - nie Ciebie ,
Alu , tu mam na myśli! o nie! - to info dla innych Czytelników, bo pewien jestem, iż Ty Alu - do siebie tego nie weźmiesz ;).
Zaznaczyłem zresztą - powyżej -
iż uważam Cię za (niepoprawnie wręcz ;) ) tolerancyjną osobę.
A z tym "pogaństwem" - to po
prostu niefortunne określenie.
No i oczywiście - też nie wszyscy-
musza być chrześcijanami oraz -
bywają też ludzie - agnostycy ;).
Co do samej oceny - wszelakich
"cudotwórców" - zgadzamy się,
to bez dwóch zdań. ;)
Ciepło Cię , Alu pozdrawiam!
-Marius
Kate, tacy znachorzy często gęsto sami sprawiają takie wrażenie - choćby przez przyjmowanie w kościołach więc ludzie myślą że jak w kościele to dobre.
Pawle, myślę że nawet gdybym nie była osobą wierzącą - to też bym nie korzystała z tego typu rzeczy.
Marius, aj to żeś odpowiedź walnął :) Tylko że widzisz, czym innym jest tolerancja (którą mam naprawdę dużą dla innych) a czym innym jest mówienie co się myśli - tym bardziej że to co napisałam jest raczej niepoprawne politycznie :) Jak również bardzo mnie cieszy że w kwestii tych metod się ze mną zgadzasz :) A sam post jest skierowany nie do wszystkich, lecz do tych, którzy uważają się za niby to wierzących ale którzy zachowują się tak, jakby w ogóle nie wierzyli - albo gorzej.
Pozdrawiam :)
a mogę wrzucić dwa grosze do komentarzyyy:)...hmmmm ja się w zasadzie zgadzam z autorką owego postu ...a co do tego co napisałeś Mariuszu hmmmm,....no ciekawie to uzasadniłeś ciekawie i wcale się jako wierzący nie gniewam :) bo to znaczy że starasz się do takich spraw podejść racjonalnie :) hmmm tylko jest małe "ale" moim skromnym zdaniem ...i bardzo upraszam o przanalizowanie tego co napisze niżej ..widzisz ..aż się boję pisać co by nie być źle zrozumianym i co by jakiś fanatyczny ateista nie odczytał tego w spak :) Otóż jak sam wiesz każda złotówka , medal kij ma dwie strony i końce tak też się ma z wiarą...i dobrze to napisałeś, że bardzo ważne jest to co "określona wiara w coś daje"..Wielokrotnie już spotkałem się z zarzutami iż "wiara chrześcijańska" jest natarczywa, upierdliwa i nudna " nie wnosząca do życia człowieka nic po za zakazami i nakazami:)..i że ludzie mieniący się chrześcijanami są częstokroć aroganccy i takie tam , niestety takie argumenty zazwyczaj wysuwają ludzi którzy nie mają jakiego kolwiek pojęcia o tym czym jest wiara w Jezusa Chrystusa. I że o wiele lepiej tak jak napisałeś mieć i wierzyć w jakieś tam spinacze , buirka itp ..niestety w dużej mierze musze się z Tobą zgodzić bo znam to z praktyki , jednak mylą się ci kótrzy tak twierdzą, chociaż faktem jest iż w chrześcijaństwie funkcjonuja grupy osób z pogranicza kultów sekciarskich i pogańskich , niestety . Dlaczego? Już uzasadaniam..Jak już wspomniałeś liczy się efekt...i masz 100% rację , widzisz tak się składa, że jestem osobą która miała okazję co prawda w bardzo okrojonej formie ale jednak doświadczyć pewnych "ciekawych skutków" wiary w gusła , jogi czy magii w jakiejkolwiek formie jak również mam codziennie okazję oglądania i praktykowania wiary w Chrystusa i powiem ci, że osobiście mogę to porównać do hmmmmm...o wiem dwóch pokoi gdzie w jendym mamy zyste CO2 a wiemy wszyscy czym grozi przebywanie w takim pomieszczeniu oraz do pokoju gdzie jest powietrze którym oddychamy na codzień..powiedz do kórego pokoju wszedłbyś osobiście? serdecznie pozdrawiam...ależ się rozpisałem :)
Hiuston:)
Większość takich rzeczy działa na zasadzie efektu placebo. Uwierzysz - zadziała. Jak napisałaś, bywa to jednak niebezpieczne dla wyznawanej religii.
Jednak ja myślę, że dopóki robimy to 'dla siebie', by wyzdrowieć, by stać się lepszym i inne takie bzdety, to wystarczy odrobina rozwagi i nic nie stoi na przeszkodzie takiej niekonwencjonalnej medycynie.
No na przykład taka joga - można rozłożyć specjalne maty, rozpalić kadzidełka, postawić figurkę Buddy i łączyć się z atomami wszechświata ku jego chwale.. a można też wsłuchać się w swoje ciało, wyciszyć, uspokoić, nabrać ochoty i energii do życia, pokochać siebie - co jest w sumie zgodne z większością religii i pochwalane przez nie.
Nie przekreślałabym takich 'magicznych sposobów' całkowicie.
Grzesiu, no ja też doświadczyłam tych skutków... Niestety.
Grando, wszystko byłoby pięknie ładnie i w ogóle politycznie poprawnie tylko że widzisz - ja jestem Pan, Bóg twój nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Joga jest ściśle związana z hinduizmem i żadne zabiegi "odhinduizujące" tego nie zmienią.
Pozdrawiam :)
KORZENIE jogi ściśle wiążą się z hinduizmem. Wg mnie można próbować 'odhinduizować' zjawisko z całkiem niezłym skutkiem.
A według mnie nie... To tak jakby komunizm odłączyć od ateizmu (co Amerykanie już robią w swojej partii komunistycznej - no, ale Amerykanie to Amerykanie).
99% technik stosowanych w medycynie alternatywnej ma takie czy inne pogańskie korzenie. Oto kilka przykładów:
Akupunktura, akupresura czy masaż receptorów stopy (oparty na założeniu że odpowiedni punkt na stopie ma połączenie z określonym narządem) wywodzi się wprost z medycyny chińskiej opartej na taoizmie, skąd się wywodzi teoria o istnieniu w organizmie człowieka tzw. meridianów (kanałów energetycznych) których nakłucie czy uciśniecie ma przywrócić normalny przepływ energii życiowej (chi), a tym samym uleczyć chorobę...
Bioenergoterapia czy reiki mają swój rodowód w panteistyczno-hinduistycznej koncepcji gdzie "bóg" jest energią kosmiczną która wszystko przenika. Bioenergoterapeuci twierdzą, że potrafią się otworzyć na tą energię, aby przez nich przepływała i uzdrawiała chore narządy (choroba jest według nich niedostatkiem energii albo zaburzeniem jej przepływu)...
Nawet z ziołami trzeba uważać ponieważ niektóre osoby leczące ziołami posługują się przy tym okultystycznymi metodami. Na przykład zestawy ziół ks.Klimuszki czy o.Grzegorza Sroki były dobierane przez nich indywidualnie dla danego pacjenta przy użyciu różdżki czy wahadełka (dawnych technik wróżbiarskich). Klimuszko oprócz tego, że był księdzem był mocno zaangażowany w parapsychologię (okultyzm w pseudonaukowej otoczce)
A co do homeopatii - czytałem kiedyś że sam jej twórca, Samuel Hahnemann twierdził że jej zasady otrzymał przez "duchowe objawienie" w czasie seansu spirytystycznego(był aktywnym spirytystą)od ducha przedstawiającego się jako zmarły wybitny lekarz z początków tego stulecia...
Orion dobrze wiem o czym piszesz bowiem sama używałam jeszcze parę lat temu na co dzień tych technik. Oczywiście, każdy ma wolny wybór i każdy robi co chce, nikomu też nie możemy zabronić korzystania z tych metod - faktem jednak jest że mają one więcej wspólnego z religią niż z prawdziwą medycyną. Pozdrawiam :)
-do Huston
Mimo pozornych różnic - wcale , aż tak bardzo nasze stanowiska się nie
różnią.
W przykładach (celowo przerysownych)
"wiary w spinacz" - chodziło mi,
iż WIARĘ sanuję u innych zawsze,
mogę jedynie mieć odmienne zdanie-
co do metod jej wyznawania.
Dlatego też tak się "spiąłem" ;),
na tę drobna "krytykę" innych
wyznań. Ale nie jestem też aż tak
naiwnym optymistą - by sądzić, iż
niektóre "metody" mogą być tak
złe - że nawet "najlepsza wiara"
ich nie wytłumaczy.
I było tak swego czasu z Chrześcijaństwem (zarówno Katolicyzmem, Protestantyzmem- chodzi mi o zamierzchłe czasy wojen
religijnych i siłowego narzucania
"zasad") pewnie i z wieloma, wieloma innymi. To oczywiście zbyt
już odbiega od głównego tematu,
który poruszyła Ala. Tak tez się dzieje obecnie z niektórymi
wynaturzonymi "ruchami", czy jak
je jeszcze nazwać...
Ale do czego zmierzam -
otóż - staram się zawsze przekonywać do postrzegania innych
wyznań - nie tylko wybiórczo,
po ich wypaczeniach. Przecież są,
były i będą takie aberracje u Katolików, Protestantów (przykład głośny w mediach - skandalicznych
socjotechnik na Słowacji w Luterańskim Zborze - akurat ostatnio szeroko poruszany w FOX, CNN, a pewnie i w europejskich mediach), Ortodoxów, czy innych.
Nie ma , absolutnie nigdzie-
religii wolnych od zła.
A leczenie - to jedna rzecz,
wiara, religia - to druga.
Mogą (te ostatnie) psychicznie, czy- jak kto woli - duchowo wspierać leczenie, ale nigdy,
absolutnie nigdy go nie zastąpią.
Bo t.zw. "cuda"... - bardzo przepraszam, ale pozostawiam je
w ...przypowieściach...
Przecież Chrześcijanie też modlą
się o czyjeś wyzdrowienie, ale czy to
jest powód do potępiania za "gusła"..? Chyba nie...
Więc podobnie można podchodzić do
innych wyznań (oczywiście nie
"w spinacze" ;) , które to podałem,
jako abstrakcyjny przykład).
Wiele religii na świecie jest
monoteistyczna - i nikt nie jest
w stanie "udowodnić", że ta - jest
"dobra" i "prawdziwa", a tamte są
"be!"... Tego nie wiemy.
Ludzie wierzą w jednego Boga (pomijam inne religie , bo nie znam
ich nawet i nie czuje się na
siłach do odpowiedzialnej polemiki,
a argumentacji - "nie, bo nie" -nigdy nie uprawiam i nie przyjmuję), a "inność" środków
i metod - jakie przyjmują -
to jedyne , co ich różni.
Przecież dążą do jednego - bycia
lepszym i pojednanym z Bogiem.
To o wyznaniu.
A leczenie..? - cóż najlepiej będzie, jeśli pozostawimy je
wykwalifikowanym lekarzom,
a z Boga (niezależnie od religii)
nie będziemy czynić "lekarza rodzinnego". (również w Chrześcijaństwie).
Bardzo Cię serdecznie pozdrawiam
i dziękuję za możliwość polemiki.
Schlebiasz mi jednak zbytnio ;)-
pisząc, iż głęboko podszedłem
do tematu. Mam świadomość swojej
głębokiej , ale niewiedzy ;) na
ten temat. ;)
-Marius
-do Hiuston
P.S.
Bardzo Cię przepraszam, ale dopiero
teraz zauważyłem, że Twój nick
pisze się Hiuston, a ja napisałem
zgodnie ze znana nazwa własną :
Huston ;) , ale to tylko taki
"techniczny" problem ;p .
Pozdrawiam!;)
-Marius
Marius, a mnie pozostaje polecić Tobie książkę Josha McDowella pt. "Sprawa zmartwychwstania" i "Więcej niż cieśla" - znajdziesz je na www.agape.pl oczywiście do niczego nie zmuszam :) A Hiuston to Grzesiek albo Zorro :) Jego blog znajdziesz na samym dole listy blogów. Pozdrawiam :)
;)
Dzięki Alu - zajrzę tam ;).
Teraz już biorę się do roboty
w Firmie ;p - bo widzę , że "biedronki"- przestają nimi być,
a tym czasem ja - sam zamieniam
się w leniwego trutnia ;p heh
i zamiast pracować twórczo ;) -
to się obijam (nno nie ma co
owijać w bawełnę...) ;D.
Pozdrowienia!;D
-Marius
No to robisz w tej chwili to co ja :) Czyli jedno wielkie nic przez N :)
Mariusz:) dziękuje za odpowiedź i masz rację prawie mamy to samo zdanie i cieszę się z twojej postawy ponieważ cechuje cię otwartość a to dobra cecha aby rozmawiać dzięki za pozdro i jak już cię Ala zaprosiła hmmm mam nadzieje że skorzystasz :) zapraszam serdecznie ...:)
Hiuston:)
ps: ty adwokat ...jak ja cie pamparampa :* dzięki za reklame :*
Prześlij komentarz