wtorek, 7 lipca 2009

Dziś już nie waż się mówić...

Jeszcze kiedy byłam mała, a nawet kiedy zaczęłam być nastolatką - czyli jakieś 9-10 lat temu - mówiło się, że jakiś czyn jest dobry albo zły. Że coś jest godne pochwały albo że coś należy zdecydowanie potępić. A teraz?
Ostatnio natknęłam się na artykuł o kobiecie która powoli, bo przez niepodawanie leków, zamordowała (bo wg.mnie jest to jedyne słuszne określenie tego czegoś) swojego autystycznego syna. Pod artykułem pojawił się komentarz: ale nie oceniajmy tak surowo tej kobiety...
Ile razy teraz słychać i widać takie opinie: nie oceniajmy surowo, nie wiemy jak było naprawdę, wszystko zależy, a nawet wyjęte z Ewangelii - nie sądźcie. A jeszcze nie tak dawno taki czyn byłby nazwany po imieniu: morderstwo. Bez żadnej taryfy ulgowej. I moim zdaniem - słusznie.
Może jestem osobą starej daty, może jestem "protestanckim moherowym beretem", może jestem fundamentalistką. Ale uważam, że takie myślenie jak przedstawiłam wyżej jest po prostu niedopuszczalne i świadczy o stopniowym psuciu się człowieka, o degeneracji i upadku wartości.
Pewnego razu na jednej z zachodnich uczelni przeprowadzono ankietę na temat Holocaustu - tego jak oceniają go obecnie studenci. I okazało się, że aż 60% z nich sądzi iż "nie nam to oceniać, to za daleka przeszłość". Ciekawa jestem co na ten temat powiedzieliby ludzie którzy przeżyli obozy i getta...
Dziś już jakby nie wolno było mówić że coś jest złe, naganne i godne potępienia. Jakby była jakaś niepisana zasada: mówimy o życiu dobrze albo wcale. Tak jakby ludzie utracili kręgosłup moralny, a im są młodsi tym jest gorzej z tego co widzę, tak jakby nie mieli mówiąc potocznie - jaj.

15 śladów:

granda pisze...

Pewnie, że można mówić o podziale na dobre i złe. Tylko że coraz rzadziej chce się o tym komukolwiek słuchać. Bo to utrudnia życie, 'podcina skrzydła', które rozwinąć można naprawdę szeroko tam, gdzie granice skutecznie się zaciera.

zimbabwe pisze...

Mam nadzieję Grando że to co powiedziałaś było ironią... Bo owszem, rozwinąć można - tylko za jaką cenę. To trochę jak podpisanie cyrografu z diabłem. Nie ma nic za darmo! Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Zim, niestety masz rację, człowiek traci kegosłup moralny, duchowy, człowieczy :( Coraz częściej złe rzeczy albo są ubierane w jakieś tłumaczenia, albo nazywane wręcz "dobrymi"... Granice zamazują się coraz bardziej, skoro zabójstwo nienarodzonego dziecka nie jest morderstwem, a eutanazja "zastrzykiem miłosierdzia". Zabijanie niepełnosprawnych dzieci pewnie tez wejdzie z czasem w fazę dopuszczalnych zachowań, bo... Zresztą, w jednym z wyzwolonych krajów dopuszczono do eutanazji chyba 10 letniego chłopca, który był chory psychicznie... Coraz mniej złcyh czynów nazywanych jest dosłownie i surowo... Zło jest złem i nic tego nie zmieni... A już napewno nie zmieni w oczach Boga, który nie da się zmanipulować nigdy i nikomu. I na szczęście :)
Serdeczności!

E@NY pisze...

Postaram się zwięźle... Choć RAZ ...może..? ;p

Moim zdaniem - ta kobieta (artykułu
nie znam, ale akurat w przypadku
pozbawiania leków... to koszmar
jakiś..! ) - jest morderczynią
i to potworną..! To nie eutanazja
osoby umierającej w cierpieniach ,
gdy bliscy - nie mogą nic poradzić
i patrzeć "spokojnie" na mękę
tej najbliższej osoby... (tu mogę
jeszcze ewentualnie zastanowić się
nad tak dramatycznym krokiem - ale
nie usprawiedliwiać! - jedynie zastanowić się...).
Ona zabiła tego człowieka.
Po prostu
i - AŻ..!

Pan - zabił panią... Nie oceniajmy!
A co!
Pani - otruła panią... Też wstrzymajmy się od ocen...

Ktoś umiera na ulicy -
nie patrzmy - to nas nie dotyczy.
Nie oceniajcie nas - to nasza
decyzja...
Takie "zasady" - to ja mam - przepraszam - "w tyle"..!
Takie "zasady" - przerażają mnie!

Unikam oceniania ludzi - ale
nie udaję, gdy ktoś jest draniem-
że to "zagubiony człowiek"...
Dokładnie - jak, Alu napisałaś -
można by powstrzymać się od oceniania nazistów - "bo czasy, bo
presja..." etc...

Jest tylko pewna drobna różnica-
pomiędzy ocenianiem, a piętnowaniem.
Podobnie , jak pomiędzy
...zbrodnią , a współudziałem.
Gdy się milczy - to się też
współdziała...

A tak na marginesie - owi studenci-
to po prostu ...matoły. Inne słowo
nie przychodzi mi na myśl.
Przepraszam.

Można nie patrzeć na te przypadki
pod kątem wiary i jej zasad, bo akurat
w taki sposób - nigdy nie podchodzę- ale wystarczy, że -
pod kątem CZŁOWIECZEŃSTWA -
i z TAKIEJ perspektywy ZAWSZE
można nazwać rzeczy po imieniu...

Chyba mało zwięźle mi to wyszło ;)-
ale trochę się wzburzyłem ;p.

Ciepło pozdrawiam!;)
-Marius

M. pisze...

Niektóre sprawy trzeba oceniać surowo ;)
Chociaż nie wiem, jestem staroświecka ;)

zimbabwe pisze...

Kate, ludzie już od małego dziecka są szprycowani i napychani postaciami z bajek gdzie żyć jest z 10. Jeszcze właśnie, jak byłam mała to się mówiło że coś jest dobre albo złe - dzisiaj jest za dużo filozofii, a za mało życia. Myślę że to dlatego że żyje się nam tu po prostu za dobrze - dobrobyt rozpieszcza.

Marius, zgadzam się z Tobą, to co ona zrobiła trzeba nazwać po imieniu i żaden poprawny politycznie i niepolitycznie debil (przepraszam za to wyrażenie) tego nie zmieni (chociaż są tacy co próbują...). Odnoszę czasem wrażenie że w XXI wieku najlepszym człowiekiem jest człowiek... martwy. Bo nie zrzędzi, nie przeszkadza w domu, pracy czy szkole, nie hałasuje, nie choruje, nie je, nie pije, nie zawadza w korku. Nie można zła usprawiedliwiać żadnymi czasami - mało jest ludzi którzy sądzą że Holocaustu nie było? Albo raz na jednej ultraprawicowej stronie zrobiono ankietę "czy uważasz że palenie na stosie heretyków było dobre" i wyobraź sobie że naprawdę spora liczba ludzi uznała że tak! Straszne że są ludzie którzy usprawiedliwiają przemoc i zło pięknymi słowami, niezależnie od ich poglądów.

M ja też z tego widać jestem staroświecka ;)

Pozdrawiam :)

granda pisze...

Zim, to nie była ironia. Wg mnie właśnie tak teraz ludzie podchodzą do problemów moralnych - lepiej nie zauważyć, pominąć, bo gdy się już widzi, to ogranicza.

Piotr Ciemny pisze...

Witam Alu :)

Po pierwsze ciekawa notka, ja uwielbiam tego typu wpisy.

Temat kontrowersyjny i bd. Podziały na dobre i na złe..? czy istnieją to sam nie wiem. Może ten dzisiejszy świat jest za bardzo zdemoralizowany i ciężko nam odróżnić co jest dobre a co złe. Albo po prostu lepiej się schować za kurtyną "dobra" i odstawiać szopki.

W Polsce ciężko mówi się o takich sytuacjach po imieniu jak wspomniałaś. Zawsze obracane jest to w inną sytuację... A jakie kary do odsiadki - żenujące. Podoba mi się system władzy w USA albo nie wiem czy to było w Portugalii czy Hiszpanii gdzie sadza się do wiezienia na 90, 120 lat ? To nie kara dożywocia (tak słownie) ale kto przeżyje tyle lat ? więc to mi się podoba.

Powiem Ci że ja bardziej lubię ludzi ze starego pokolenia, nawet jeśli mają swoje poglądy na różne sprawy. Czasem mi jest aż wstyd za mój rocznik i za resztę bo my reprezentujemy nowe pokolenie, które zeszło na psy ( choć nawet te zwierzaki lepiej się zachowują ). Później się dziwić że dochodzi do takich sytuacji...

Pozdrawiam:)

zimbabwe pisze...

Grando, teraz rozumiem. Ludzie widzą w tym co złe rozwój - bo przecież trudno zaprzeczyć że naziści rozwinęli swoje państwo a komuniści w ZSRR doprowadzili do rozwoju przemysł. Ale jaka jest druga strona medalu?

Piotrek, tylko że to zepsucie coraz młodszych pokoleń nie wzięło się z powietrza. Zauważ że chociażby ten artykuł nie dotyczył nastolatki, tylko dorosłej matki, kobiety. Wielu pedofilów to nie roczniki 1991 czy 1992 tylko ludzie którzy mają lat 40, 50. No a jeśli młodzi ludzie mają takie wzorce, to nie dziwota że zaczynają się staczać. A z drugiej strony czasami starsi nieraz też nie mają im zbyt wiele do zaoferowania oprócz dewocji i nacjonalizmu. Co do kar w Polsce - popieram! Że są zdecydowanie zbyt łagodne.

Pozdrawiam :)

granda pisze...

Nie twierdzę, że druga strona medalu jest jakaś szczególnie piękna i zachęcająca. Ale jest. Postrzegam to bardziej jako fakt, niż sama praktykuję. Rzadko, a jeśli już, to w sprawach raczej błahych, kończących się najwyżej chwilowym dąsem osoby pokrzywdzonej przeze mnie.

zimbabwe pisze...

No to Grando praktykuj tak dalej.

Piotr Ciemny pisze...

Musimy Alu dostać się do Rządu i zreformować sądownictwo ;)

Co do sprawy to może też chodzi o warunki życia, otoczenia i całej presji otaczającego świata. Skomplikowane to wszystko ale co poradzić?

Pozdrawiam

zimbabwe pisze...

Warunkami życia nie wszystko da się usprawiedliwiać, choć też jakiś wpływ mają. A sądownictwo oj, ciężko będzie :)

Pozdrawiam :)

Chudzina pisze...

Alu,czasem patrzenie na chorego może wywołać cierpienie....ale zawsze powinna za tym iść troska o jego życie.Za dużo mamy przykładów odwrotności tego zachowania więc mogą się zdarzać takie sytuacje.Co do osądu doczesnego to jak najbardziej powinniśmy wszystko oceniać,a co do skutków zbawczych pozostawmy to Bogu.Ale i tu nasze troski winny wyprzedzać błąd bliźniego by go podtzrzymać w wierze,ostrzec i pomóc mu bo przecież wszystko ma też skutki doczesne.Boleje bardzo nad tym nieszczęściem i matki i synka.Pozdrawiam Alu:))

zimbabwe pisze...

No właśnie Tomku, jeśli nie miała siły się nim opiekować, zawsze istnieje inne wyjście np. hospicjum, ośrodek... Pozdrawiam :)