Już się lepiej czuję.
Opłaciłam już dwie opłaty rekrutacyjne - teraz czeka mnie jeszcze jedna, ostatnia. No i reszta już nie ode mnie zależy... Jest niż demograficzny to może szanse moje rosną, bo w tym wypadku im mniej ludzi tym lepiej.
Poza tym ostatnio czytam książkę Josha McDowella o współczesnych sektach. Bardzo polecam! Napisana nie tylko o ciekawych sprawach, ale i przystępnym językiem nawet dla człowieka nie obeznanego z terminologią teologiczną. Polecam każdemu niezależnie od tego, czy jest chrześcijaninem czy nie, czy jest wierzący czy wątpiący. Oprócz przedstawienia najczęściej spotykanych sekt i kultów jest tu bowiem napisane dlaczego te grupy są destrukcyjne i dlaczego się mylą, a przy tym bez rozemocjonowanych wyzwisk, ironii i sarkazmu.
Ciekawe jest jedno stwierdzenie w tej książce. Duże denominacje, takie jak kościół katolicki czy protestancki który dominuje na danym obszarze, sądzą że ludzie wchodzą do sekt tylko i wyłącznie z powodu indoktrynacji. Tymczasem rzecz wygląda inaczej. Ludzie szukają kontaktów z ludźmi i Bogiem, zdrowych. Gdy nie znajdują zdrowej relacji ani z Bogiem, ani z ludźmi w danym kościele, wtedy sekta tylko czeka żeby ich złowić. Jeśli do tego jest to jednostka bardzo wrażliwa, która przeżywa jakiś kryzys i z czymś sobie nie radzi - jest wtedy jeszcze lepszym kąskiem. Sekty czy jak kto woli - kulty, podają ludziom gotowe rozwiązania na wszystkie ich problemy, zupełnie jak reklama w telewizji. Jednak ten gotowiec okazuje się po pewnym czasie niewystarczający i niezadowalający - i to prowadzi do tragedii.
środa, 1 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


9 śladów:
Fajnie, że humor się poprawił;)
Co do Josha McDowella, to faktycznie jego lektury są pisane ciekawym i prostym językiem dla czytelnika.
A jeżeli chodzi o sekty, to niestety w naszym kraju panuje powszechna opinia, że wszystkie denominacje niekatolickie, są sektami. Cóż... Może więcej osób sięgnie po tę książkę i zacznie zwalczać głupie klerykalne stereotypy.
Pozdrawiam równie gorąco, jak za oknem;)
Pawle, czytałam też tę książkę (tyle że on-line) o dowodach na zmartwychwstanie Jezusa - nie pamiętam tytułu niestety. A co do zdania o denominacjach to widzę że sytuacja zaczyna się poprawiać - że protestanci polscy dochodzą do głosu :) W końcu jest nas coraz więcej i nie da się tego ukryć, widzę też że ludzie chcą się dowiadywać o nas i naszej wierze. Coś jednak dobrego się dzieje. A książkę McDowella naprawdę polecam każdemu bez względu na przynależność denominacyjną. Pozdrawiam :)
Być może był to tytuł "Jezus. Więcej niż cieśla".
Polacy potrzebują oderwania od posępnego katolicyzmu i poznania wielu prawdziwych łask Bożych. Tędy droga:)
Nie, to było jeszcze coś innego :) O już wiem, "Sprawa zmartwychwstania" :) Teraz w Polsce już zachodzą zmiany. Pytanie tylko czy my protestanci im sprostamy, bo i u wielu z nas są problemy a niemało jest takich społeczności które same niewiele robią żeby pomóc szukającym.
Dokładnie. Są takie wspólnoty, które wciąż starają się odnaleźć swoją własną tożsamość. Ale chyba nie ma lepszego sposobu na to, niż ewangelizacja innych szukających. Tak jak z każdym innym problemem- zamiast użalać się nad sobą i narzekać na swój los, lepiej dostrzec tych, którzy są w gorszej sytuacji i starać się ich pocieszyć. Razem można lepiej poznać Pana.
Witam Cię Zimbabwe i zapraszam do zabrania głosu na moim blogu pod ostatnią notką na temat przyczyny alergii :)
Pawle, i tu się zgadzam :)
Integralny, moje zdanie już znasz.
Pozdrawiam :)
Dlaczego w Polsce tylu katolików łapie się na lep ŚJ?
Moim zdaniem przez nieznajomość Biblii. Ich macierzysty kościół wcale nie zachęca do studiowania Bożego Słowa. Dlatego jeśli ktoś do nich przychodzi i wyrywając z kontekstu pewne cytaty stara się coś udowodnić, to się na to łapią...
Inny powód dla którego ludzie wpadają w sidła kultów jest taki, że szukają duchowych przeżyć i doswiadczeń - czegoś głębszego niż tylko zrytualizowana, skostniała martwa religijność i liturgia. Nie znajdując tego w swojej macierzystej denominacji szukają na różne sposoby i niestety często stają się ofiarami psychomanipulacji stosowanej przez werbowników takich grup...
Orion, podobną tezę wysnuł McDowell w swojej książce. Ludzie nie znajdują zaspokojenia potrzeb duchowych w danej denominacji więc zaczynają wątpić w sens jej nauki. Świadkowie Jehowy są grupą dość specyficzną i wykorzystują to o czym piszesz - ludzie w 90% nie znają tak naprawdę ani Biblii, ani korzeni swojej wiary. Dlatego byle zdanie rzucone przez świadka bywa odebrane jako bardzo mądre i wystarczająco wyjaśniające problem. Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz