Krasnoludki vel krasnale vel krasnoludy są i były najczęstszymi postaciami z bajek, począwszy od braci Grimm którzy przecież zbierali swój materiał od wieśniaków, a ci przekazywali sobie z ust do ust opowieści korzeniami sięgające być może nawet średniowiecza, skończywszy na "Władcy pierścieni".
Ale i na naszym polskim gruncie jest mała perełka spod znaku krasnoludka, kto wie czy nie najbardziej wyrazista spośród wszystkich dotychczas znanych - a to dlatego że postacie z dawnych baśni zostały wplecione w konkretną alegorię państwa jakim był PRL.
A chodzi konkretnie o film "Kingsajz". Parę lat temu nie widziałam w nim aluzji do żadnej polityki. Teraz, gdy obejrzałam go po raz kolejny, widzę ten aspekt bardzo szeroko.
Adaś Habs jest torturowany i przesłuchiwany, w końcu trafia do obozu pracy (odzysku). Gdzie indziej niż w państwie totalitarnym mogłoby się to stać? A taką właśnie Rzeczpospolitą Krasno-Ludową była Szuflandia.
A poza tym film ten jest dowodem na to, że i my, Polacy, potrafimy tworzyć filmowe nawiązania do dawnej kultury i łączyć ją z realnymi elementami świata, do tego z dialogami mogącymi konkurować z takimi produkcjami jak "Shrek" albo "Madagaskar" - tyle że dla dorosłych i raczej starszych dzieci.
czwartek, 9 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


9 śladów:
Hehehe pamiętam ten film dość dobrze jednak dawno w telewizji nie leciał...
Masz rację - polska kinematografia jest na wysokim poziomie (a raczej była zanim zaczęliśmy kręcić "kochaj i Tańcz") :P
Wielokropek
coś mi sie duże litery pomyliły w tytule ;/ mea kulpa :P
Wielokropek
Ta (moim zdaniem) genialna aluzyjność
polskich filmów, czy kabaretów w latach Polski komunistycznej - była
ich ogromnym atutem, ale jednocześnie-
"skazywała" na wyłącznie polskiego
odbiorcę, albo takiego,
który poznał tamte realia (z publikacji
lub autopsji).
A czyż scena - epizod w zasadzie -
Wiktorii Jej wspaniałą mamą -
Beatą Tyszkiewicz - "Nie kop
pana, bo się zgrzejesz!" ;) - nie
była wręcz prorocza..? ;) - przecież to "dzisiejsze czasy"...
;p heh.
Niestety - tamto doskonałe kino
polskie (nie tylko komedie, ale
i głównie obyczajowe filmy) -
"wyginęło" , gdy skończyła się
ta wysmakowana aluzyjność...
Teraz - jest zbyt dosłowne lub po
prostu -tandetne.
Bacznie śledzę polskie kino (dawne - uwielbiam pasjami!) , ale w ciągu
ostatnich 10 lat - chyba tylko ze
trzy filmy polskie nadają się do
oglądania, bo o zachwycie - mowy nie ma... :(
Pozdrowienia od ...Polococtowca! ;)
(jeśli tak to się pisało..? ;/ )
-Marius
A to ciekawe, oglądałam jako małe dziecko, pamiętam tylko, że dobra komedia... Musiałabym zobaczyć to jeszcze raz!
Pozdrawiam -kajtusiowa mama
Chyba bym nie strawiła politycznych krasnoludów :| zdecydowanie wolę te dzierżące w łapskach młoty, z zapuszczonymi brodami, hełmami na główkach, łażących po szlakach wędrownych, upijających się po knajpach i pracujących w kopalniach ;)
Film oglądałam kilka raze. Rzeczywiście całkiem dobry.
hehehe polococta...hejkum kejkum.....hihihi uwaga wodospad....eh to jest to było pare tych komedii naprawdę i to fakt..macie wszyscy rację jeśli chodzi o współczesne polskie Duże kino....ale z tego co się orientuję to "Małe" kino jak zawsze stojące w opozcji do komercjii ma się świetnie i ma ponoć bardzo spory potencjał...tylko czemu tego nie widać w Polsce a dopiero na zgagramanicznych festiwalach....:):):)hihihihi a po za tym jest jeszcze inna komedia też prawie z krasnoludkami...nie no nie z krasnoludkami...ze słynnym cytatem pewnego pana..: Kobieta mnie bije.....albo ...Weź pigułkę :) starsi będa wiedzieli o jaki film chodzi ...hihihii sądzę, że mimo swojej wizualnej treści był to bardzo odważny i w brew pozorom dający do myślenia film..jak zresztą wspomniane tu było że praktycznie każda polska komedia z lat 80tych to dobry i zmuszjaący do myślenia film....
pozdrawiam serdecznie...
H.S.U:*
Wielokropku, na pewno znalazłoby się coś wyprodukowanego w latach 90 XX wieku i po 2000 a jednocześnie będącego naprawdę na poziomie - choćby "Jasminum".
Marius, czyli wniosek z tego że jednak totalitaryzm zmusił filmowców i nie tylko, ale artystów w ogóle, do pójścia "bocznymi ścieżkami". Podobnie dzieje się w świecie literatury, obecnie też mi ciężko znaleźć coś dobrego...
Hanusiu, ja to oglądałam 3 razy, raz jak byłam mała, a 2 razy ostatnio - polecam :)
Grando, a że takich krasnoludków jak opisujesz już nie ma to wzięły się za politykę :)
M, zgadzam się :)
Grzesiu, z małego kina to pamiętam film z festiwalu jakiegoś z Zielonej Góry - "Dzień w którym umrę". Może go nawet tu opiszę za jakiś czas. Ale to prawda, że niekomercyjni filmowcy potrafią tworzyć naprawdę ambitne dzieła.
Pozdrawiam :)
Jak to - nie ma? Nie dalej jak wczoraj piłam z jednym w przydrożnej karczmie ;)
Prześlij komentarz