piątek, 3 lipca 2009

Powolna śmierć w szybkich czasach

W przemysłowym mieście gdzieś na Wschodzie

Rodzimy się
w azbestowej klinice
azbestowo dorastamy
łykając ołowiany chleb
w pośpiechu do pierwszej pracy

azbest
jest świadkiem na każdym ślubie
nawet aniołowie
mają azbestozę

emerytura niewysoka
jak i nasza fabryka

kosa
ołowiano-kadmowa
kruszy wreszcie azbest
ostatnim duszeniem

nie wiemy
czy nawet to nam pomaga.

3 śladów:

Anonimowy pisze...

Zim, nie tak dawno oglądałam dokument na temat tego, o czym piszesz... Smutne, ale brutalnie prawdziwe. Są miejsca gdzie człowiek umiera wolno w szybkich czasach :( Podobnie jak gdzieś w Chinach - gdzie w koszmarnych warunkach, oparach platsiku, pracując jak za "króla ćwieczka", umierają nastolatki... A my się cieszymy, że możemy kupić tak tanio - w sklepie za 4 złote, nie myśląc o tym, kto i jak "produkował" te "cudeńka".
Pozdrawiam Cię cieplutko... I zapraszam na różne smaki zycia do siebie... :)Kate

Anonimowy pisze...

Zimbabwe... Wiesz dawno mnie tu nie było, potrzebowałam przerwy.
Ostatnio weszłam w nowy projekt i znów wracam do pisania...
Byłoby mi na prawdę miło gościć Cię na http://azbestowy.blog.onet.pl - adres bardzo apropos Twojego wpisu widzę :)

Nic się nie zmieniasz - i nie zmieniaj się dalej :)

Pozdrawiam :)

Wielokropek...

zimbabwe pisze...

Kate, w Chinach są nadal takie obozy pracy które można porównać tylko z obozami hitlerowskimi albo stalinowskimi. A towar w nich produkowany trafia do Europy.

Wielokropku, witaj :) A właśnie że się zmieniło i to duuuuuużo :D

Pozdrawiam :)