W przemysłowym mieście gdzieś na Wschodzie
Rodzimy się
w azbestowej klinice
azbestowo dorastamy
łykając ołowiany chleb
w pośpiechu do pierwszej pracy
azbest
jest świadkiem na każdym ślubie
nawet aniołowie
mają azbestozę
emerytura niewysoka
jak i nasza fabryka
kosa
ołowiano-kadmowa
kruszy wreszcie azbest
ostatnim duszeniem
nie wiemy
czy nawet to nam pomaga.
Rodzimy się
w azbestowej klinice
azbestowo dorastamy
łykając ołowiany chleb
w pośpiechu do pierwszej pracy
azbest
jest świadkiem na każdym ślubie
nawet aniołowie
mają azbestozę
emerytura niewysoka
jak i nasza fabryka
kosa
ołowiano-kadmowa
kruszy wreszcie azbest
ostatnim duszeniem
nie wiemy
czy nawet to nam pomaga.


3 śladów:
Zim, nie tak dawno oglądałam dokument na temat tego, o czym piszesz... Smutne, ale brutalnie prawdziwe. Są miejsca gdzie człowiek umiera wolno w szybkich czasach :( Podobnie jak gdzieś w Chinach - gdzie w koszmarnych warunkach, oparach platsiku, pracując jak za "króla ćwieczka", umierają nastolatki... A my się cieszymy, że możemy kupić tak tanio - w sklepie za 4 złote, nie myśląc o tym, kto i jak "produkował" te "cudeńka".
Pozdrawiam Cię cieplutko... I zapraszam na różne smaki zycia do siebie... :)Kate
Zimbabwe... Wiesz dawno mnie tu nie było, potrzebowałam przerwy.
Ostatnio weszłam w nowy projekt i znów wracam do pisania...
Byłoby mi na prawdę miło gościć Cię na http://azbestowy.blog.onet.pl - adres bardzo apropos Twojego wpisu widzę :)
Nic się nie zmieniasz - i nie zmieniaj się dalej :)
Pozdrawiam :)
Wielokropek...
Kate, w Chinach są nadal takie obozy pracy które można porównać tylko z obozami hitlerowskimi albo stalinowskimi. A towar w nich produkowany trafia do Europy.
Wielokropku, witaj :) A właśnie że się zmieniło i to duuuuuużo :D
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz