<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' version='2.0'><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174</atom:id><lastBuildDate>Tue, 01 Dec 2009 12:42:55 +0000</lastBuildDate><title>Świat według nadwrażliwca</title><description></description><link>http://alergiczny.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (zimbabwe)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>457</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8880473973073228223</guid><pubDate>Sun, 29 Nov 2009 21:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-29T22:24:32.750+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Poezja</category><title>Łęg</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Łęg&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Chaszcze &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;po pas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;tylko ja i Ty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Boże&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;możemy sobie spokojnie &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;podyskutować&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;i przez chwilę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;oddychać rytmem sroki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8880473973073228223?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/eg.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-3899973374541117117</guid><pubDate>Sat, 28 Nov 2009 15:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-28T17:00:26.127+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Poezja</category><title>Przy piecu</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Przy piecu&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy&lt;br /&gt;nareszcie&lt;br /&gt;z miasta&lt;br /&gt;do domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;święta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stary zegar&lt;br /&gt;stary piec&lt;br /&gt;stare życie&lt;br /&gt;wygrzewa się na węglu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;można spokojnie spalić&lt;br /&gt;i puścić z dymem&lt;br /&gt;cały zeszły&lt;br /&gt;rok&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-3899973374541117117?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/przy-piecu.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>7</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8092980109975225294</guid><pubDate>Thu, 26 Nov 2009 21:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-26T23:00:44.397+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Co dał, to wziął</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Ostatnie dni pokazały mi pewną lekcję z Bożej szkoły. Mianowicie lekcji nie walczenia o coś za wszelką cenę i nie przywiązywania się za bardzo do tego, co jest tu na ziemi (choć to nie oznacza nie przywiązywania się w ogóle!).&lt;br /&gt;Przywiązywanie się do rzeczy albo do ludzi jest wpisane w naturę człowieka. Jest naturalne i w sumie zdrowe. Problem rodzi się wtedy, kiedy jest nadmierne. Kiedy rzecz albo człowiek, nawet jeśli jest mądry i dobry - zasłania nam Boga.&lt;br /&gt;To bardzo trudna lekcja, ale myślę że dość ważna po to, żeby iść naprzód.&lt;br /&gt;Przychodzi mi tu na myśl werset z Księgi Joba, rozdziału pierwszego, wersetu dwudziestego pierwszego:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;" class="werset"&gt;i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8092980109975225294?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/co-da-to-wzia.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>11</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8001330813927685094</guid><pubDate>Wed, 25 Nov 2009 20:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-25T22:13:21.962+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Śmiechu warte :-)</category><title>Mową moją łojczystą pisane o telewizji</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Dębie Małe to majo wiecej anten niż ludzi. Ze dwa razy tyle abo i wiecej. Ano choćby u doktora Mirka jest ich ze dwie, jedna taka satelitarna, druga to z czasów chyba jeszcze nawet komuny, bo doktor to lubi sobie majsterkować ze starymi antenami. Abo jak u księdza Tomka. Ksiondz to ma anten a anten, tych ci u niego dostatek, ba, on czasem z doktorem sobie siedzi tylko i nic nie robi ino te anteny naprawia.&lt;br /&gt;A ludziska na publiczno i prywatno telewizje narzekajo. I tym Dębie niczym od reszty Polski sie nie różnio.&lt;br /&gt;- Popacz Stasiek - rzecze Maciek do sąsiada. - Ciągle ino o tej Tysiącowej abo o Lepperze, no niedobrze już sie robi. -&lt;br /&gt;- Tysiącowa i Lepper to nic jeszcze - mówi Stasiek - Gorzej że ja płace prosze ciebie abonament, a tu pół dnia reklamy leco, a kiedy ja po robocie z pola wracam, to nic nie ma tylko program reklamowy Banan. -&lt;br /&gt;- No co prowda to prowda - odpowiada Maciek. - Ale nic tylko afery i afery. -&lt;br /&gt;- A wisz ty co Maciuś? Bo ja myśle, że jak my płacimy ten cały abonament, to powinno być tak, że to my decydujemy o tym co oglądamy. -&lt;br /&gt;- Otóż to Stasiu, otóż to! A co to Dębie gorsze od Warszawy abo Krakowa? -&lt;br /&gt;Od słowa do słowa i dawaj robota dla doktora Mirka. Ido do niego Stasiek z Maćkiem.&lt;br /&gt;- A dzień dobry doktorze! - mówio zza płotu.&lt;br /&gt;- A dobry dobry, nie taki dobry - odpowiada doktor.&lt;br /&gt;- A cóż to sie stało że niedobry? -&lt;br /&gt;- No najpierw w przychodni mi sie kawa na całe recepty wylała, a potem mi antena siadła, a kiedy już zaczeła działać, to wszędzie ino o wojnie światowej i reklamy z Banana. -&lt;br /&gt;- No my właśnie w tej sprawie do doktora - mówi Maciek.&lt;br /&gt;- Recept czy anteny? -&lt;br /&gt;- Jasne że anteny. -&lt;br /&gt;- A co ja moge? -&lt;br /&gt;- No bo pomyśl pan tylko - mówi Stasiek - płacisz pan abonament, nie? -&lt;br /&gt;- No, nie - odpowiada doktor.&lt;br /&gt;- Ale ja płace i inni też, wiec dlaczego ktoś spoza naszej wsi ma decydować o tym co oglondamy? -&lt;br /&gt;- No racja - zgadza sie doktor.&lt;br /&gt;- To może byśmy własną telewizje zrobili? -&lt;br /&gt;- No dałoby sie, ale przecie my sprzetu nie mamy nic nie mamy a w ogóle to co byśmy zrobili? -&lt;br /&gt;- Mam pomysł - mówi Maciek. - Popytajmy ludzi co by chcieli oglondać a wtedy pomyślimy. -&lt;br /&gt;No i tak zrobili. Nastepnego dnia sie spotkali. Doktor jak zawsze pykał fajke, a Maciek spisał notatke z pytań.&lt;br /&gt;- No to co panowie - mówi Stasiek - Do roboty! -&lt;br /&gt;- E, do jakiej roboty - mówi doktor - na co nam ta wiedza jak sprzętu ni ma. -&lt;br /&gt;- No to nic trudnego - Maciek ma pomysł bardzo chytry.&lt;br /&gt;- Ale jak? -&lt;br /&gt;Jutro każdy we wsi sie dowiedział. Na każdym słupie wisiał napis: "Od dziś na waszym ostatnim kanale jest telewizja Dębie, dębska dla Dębian!"&lt;br /&gt;No i ludziska powłączali ostatni kanał, na którym nigdy nic nie było, co najwyżej trzaski i kropki.&lt;br /&gt;Rozalka mówi potem do Maćka:&lt;br /&gt;- Popacz Maciuś tylko jak to nasza telewizja dębska, no już jest, byleby obraz był! -&lt;br /&gt;- No tak Rozalko, no tak - mówi Maciek. - Ale lepiej to już przełącz na meczyk na dwójce. -&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8001330813927685094?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/mowa-moja-ojczysta-pisane-o-telewizji.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-3362814490470159544</guid><pubDate>Tue, 24 Nov 2009 12:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-24T14:08:48.566+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Spod znaku Eskulapa</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Zaczyna się nowe</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Dziś będąc w przychodni dowiedziałam się dość niemiłej informacji, aczkolwiek to stanowi punkt wyjścia moich rozważań: doktora T. od Nowego Roku nie ujrzę już w tej przychodni.&lt;br /&gt;Dla mnie to jeszcze jeden z kilku znaków, że kończy się na całkiem już - jeden etap w moim życiu, a zaczyna nowy.&lt;br /&gt;Pierwsza wizyta u niego zbiegła się w czasie z okresem praktycznej wojny, ciemności i zamętu. To był czas, kiedy dopiero odnajdywałam swoją drogę, kiedy wiele jeszcze musiałam w sobie naprawić. Wiele się działo przez ten czas. To między innymi tymi wizytami w przychodni posłużył się Pan, bym przejrzała na oczy i zobaczyła, na jakim tak naprawdę fundamencie stałam.&lt;br /&gt;Teraz wiele się zmieniło, bardzo wiele. Poznałam wspaniałych, nowych ludzi, zobaczyłam prawdziwą przyjaźń, zdałam maturę, poszłam na studia, porzuciłam pewien niszczący mnie nawyk (o czym może niedługo napiszę) ochrzciłam się... A co najważniejsze, wzrastam w relacji z Bogiem.&lt;br /&gt;Stare bezpowrotnie się skończyło. Zamyka się kolejny rozdział mojego życia, zamyka się i wkrótce po ostatnim zdaniu zostanie postawiona kropka. Chyba nadszedł czas, aby pisać nowy rozdział.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-3362814490470159544?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/zaczyna-sie-nowe.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>9</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-4535832052499803725</guid><pubDate>Sun, 22 Nov 2009 16:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-22T17:44:39.791+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Historia</category><title>Antysemityzm starożytny</title><description>&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Antysemityzm. To przykre zjawisko w opinii wielu ludzi ma początek w średniowieczu, a rozwinęło się w wiekach XIX i XX. Jednak średniowiecze nie wytworzyło nic nowego, co najwyżej dodało nowe treści. Antysemityzm sięga daleko głębiej w czas.&lt;br /&gt;Zaczął się można powiedzieć już w starożytnej Grecji. Grecy zetknęli się z Żydami i ich kulturą, a także religią już w czasach wielkiej kolonizacji - około IX/VIII wieku p.n.e. Dla Greków i dla innych ludów starożytnych - niepojęte było to, by bóstwo nie miało widzialnej postaci czy to zwierzęcia, czy to człowieka. Ponadto - dla starożytnych wiara w jednego Boga (monoteizm) była praktycznie traktowana na równi z ateizmem. W tamtych czasach bowiem pobożność była równoznaczna z czczeniem wielu bogów, ślady tego można nawet odnaleźć w Dziejach Apostolskich, w opisie mowy Pawła do Ateńczyków, który aby trafić do ich mentalności, używa słowa "pobożni" - a więc czczący wielu bogów. Greków dziwiła także pewna izolacja Żydów od innych ludów. Stąd około I wieku p.n.e Dionizos z Sycylii wywnioskował, że naród żydowski pochodzi od... Trędowatych!&lt;br /&gt;Żydzi w mniemaniu greckich politeistów byli więc nie dość, że nietykalni (jak trędowaci), to jeszcze bezbożni. Doczekali się też w czasach rzymskich epitetu - leniwi. Wśród Rzymian niepojęte było, jak można nie pracować regularnie przez jeden dzień w tygodniu. Rzymianie zakaz pracy w sabat traktowali jak niezrozumiały zabobon, a tłumaczyli go lenistwem Żydów. Było to jednym z powodów, dla których wybitni Rzymianie - w tym Seneka - uważali naród żydowski za psujący moralność Rzymian.&lt;br /&gt;Starożytni nie mogli zrozumieć też zupełnie faktu, że Żyd nie spożywa wieprzowiny. Dla innych ludów niejedzenie jakiegoś pokarmu oznaczało, że dana rzecz jest święta. Stąd w ich mniemaniu prosta droga do wniosku - dla Żydów świnie są święte. Plutarch pisał nawet, że Żydzi dlatego uważają świnie za święte, ponieważ nauczyły ich uprawiać rolę.&lt;br /&gt;Grecy byli także przekonani co do tego, że Żydzi w swoich synagogach dokonują rytualnych mordów na Grekach - czy nie przypomina to trochę naszego, polskiego "mordowania dzieci na macę"?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-4535832052499803725?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/antysemityzm-starozytny.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-2471997869697381806</guid><pubDate>Sat, 21 Nov 2009 20:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-21T22:01:47.795+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Sztuka inna niż poezja</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>"Pochowajcie urazy i zwłoki..."</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Jako motto tej notki chciałabym najpierw umieścić fragment tekstu piosenki Jacka Kaczmarskiego "Koniec wojny trzydziestoletniej":&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Zaprzestańcie wzajemnych podbojów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt; Korzystajcie z dobrodziejstw pokoju. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt; Pochowajcie urazy i zwłoki &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt; I dojrzyjcie do nowej epoki... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;(Pełny tekst: &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: arial;" href="http://www.emuzyka.pl/piosenki/Jacek-Kaczmarski,Koniec-wojny-trzydziestoletniej,86686.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;I w moim życiu psychicznym, jak też duchowym (a może lepiej - odwrotnie?) nadeszła nowa epoka. Pochowałam (chyba) wszystkie "urazy i zwłoki", straszydła przeszłości. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Przede wszystkim nie mam już za złe niczego ludziom z poprzedniej społeczności. Nie mam im za złe, że gdy potrzebowałam pomocy, to jej nie otrzymałam. Ale z drugiej strony, gdyby tak się nie stało, nie doznałabym nawrócenia być może. Nie pojechałabym wtedy na tamten Tydzień Ewangelizacyjny, nic by się nie zmieniło. Nie mam im za złe, że nie mogli mi pomóc - po prostu to, co przechodziłam w tamtym okresie, prawdopodobnie ich przerastało i nie mam im tego za złe. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Nie mam też za złe tamtemu człowiekowi, który wciągnął mnie w New Age - ludzie, którzy wciągają innych w tę ideologię, najczęściej głęboko wierzą w to co mówią, a jeśli nawet chodzi im tylko o zysk i podporządkowanie drugiej osoby - to jaki ma sens to, że będę ciągle o tym myśleć i żyć tym co było? W takim sposób nie zmienię nawet jednej setnej świata wokół mnie. Lepiej skupić się na tym co jest i na tym co będzie, na tym żeby mówić innym o zagrożeniach ze strony tej ideologii, a nie na potępianiu ludzi, którzy już byli - bo co osiągnę przez potępienie? Nic.&lt;br /&gt;Nie mam nikomu już nic za złe. Smuci mnie tylko to, że moja poprzednia społeczność tak bardzo schodzi w dół, że coraz więcej w niej "świata". Smuci mnie to i przeraża, podobnie jak to, jak bardzo New Age wchodzi do dziedzin życia nawet zupełnie niezwiązanych z religią i filozofią.&lt;br /&gt;Pamiętam. Ale nie rozpamiętuję. Nie użalam się nad sobą. To, co stare, już pochowałam. Dojrzałam do nowej epoki. Korzystam z dobrodziejstw pokoju - tego w mojej rodzinie, wśród znajomych i we mnie. A jeśli podbój - to słowem, a nie mieczem.&lt;br /&gt;Żyję. Teraz to mogę powiedzieć od niedawna. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-2471997869697381806?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/pochowajcie-urazy-i-zwoki.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-2330804612130224250</guid><pubDate>Fri, 20 Nov 2009 08:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-20T10:11:37.791+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Różności</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Bezdomni</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Jakiś czas temu miałam spotkanie w grupie moich rówieśnic. Przyjechała znajoma mojej koleżanki z innego miasta. Opowiadała nam o swojej pracy w ośrodku dla bezdomnych, gdzie załatwia im rozmaite dokumenty.&lt;br /&gt;Zapytałam ją czy to prawda, co jest obiegową opinią, że bezdomni to nieroby i nałogowcy. Odpowiedziała mi że to tylko stereotyp. Że owszem, dużo jest wśród bezdomnych alkoholików i narkomanów. Ale równie dużo jest ludzi, którzy na przykład ciężko zachorowali, a rodzina nie chciała ich utrzymywać.&lt;br /&gt;Opowiedziała nam historię pewnego człowieka. Ten człowiek zanim wylądował na ulicy był profesorem na jednej ze znanych polskich uczelni. Jednego dnia zdarzył mu się wypadek gdy był na mieście. Był w stanie śpiączki przez kilka miesięcy. Przez te kilka miesięcy cała rodzina i żona - spisali go na straty bo stwierdzili że nigdy nie będzie sprawny i nigdy się nie wybudzi. A to byli też profesorowie na wyższych uczelniach. Kiedy ten człowiek wybudził się ze śpiączki, nie miał dokąd się udać. Nie miał nikogo. Nie mógł wrócić ani do pracy, ani do rodziny, ani do "przyjaciół". Tak stał się bezdomnym.&lt;br /&gt;Uzależnienia też bywają niszczące. Nie jest to też prawda, że bezdomni mają tylko lat ponad 40. W tym ośrodku była też mała grupka ludzi tylko o parę lat starszych ode mnie - wąchali klej. Ich mózgi były tak bardzo uszkodzone, że mogli poruszać się tylko przy pomocy chodzika.&lt;br /&gt;Wielu bezdomnych to także ludzie chorzy psychicznie - chorzy na schizofrenię, na depresję maniakalną i inne ciężkie schorzenia, niezdolni do pracy, niepełnosprawni - których rodziny nie chciały mieć tego "wstydu" w domu.&lt;br /&gt;Nie jest też do końca prawdziwy pogląd, że bezdomni to nieroby. W mieście, gdzie pracuje ta znajoma, była kiedyś akcja tworzenia miejsc pracy dla nich w marketach - jako osoby sprzątające, przynoszące towary i inne prace nie wymagające zbyt dużych kwalifikacji, jednak bardzo ważne przy życiu społecznym. Okazało się że problemem nie byli bezdomni. Problemem byli ludzie, którzy się ich bali - tak silna jest w społeczeństwie stygmatyzacja bezdomności.&lt;br /&gt;Oczywiście, nie brak też osób, które są po prostu uzależnione od alkoholu. Wtedy po prostu przy pierwszym upiciu się jest z nimi rozmowa, a po drugim - wyrzucenie z ośrodka. W ośrodku bowiem nie wolno pić alkoholu ani zażywać narkotyków. Przy narkomanach sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Jeśli człowiek jest uzależniony od np. heroiny, wtedy musi leczyć się w specjalistycznej placówce.&lt;br /&gt;Ta rozmowa ze znajomą dała mi dużo do myślenia. W moim mieście jest dużo bezdomnych. Może jeden z nich był kiedyś także profesorem?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-2330804612130224250?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/bezdomni.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-6267351394521253816</guid><pubDate>Wed, 18 Nov 2009 19:11:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-18T23:07:32.647+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Różności</category><title>Prawosławni potrzebni od zaraz!</title><description>&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Chodzi o moją prackę naukową... Jak nic w necie nie znajdę to idę do cerkwi krakowskiej.&lt;br /&gt;A konkretnie chodzi o Psalmy w Kościele Prawosławnym.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-6267351394521253816?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/prawosawni-potrzebni-od-zaraz.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-4651163973757242476</guid><pubDate>Tue, 17 Nov 2009 11:02:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-17T12:09:29.815+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Jakie mamy prawo?</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Ucząc się antropologii kultury widzę, że jednak mimo pięknych słów nadal w naszej europejskiej mentalności tkwi poczucie wyższości wobec rdzennych mieszkańców Afryki, Azji, Australii i obu Ameryk. Bo np. dlaczego ciągle używa się słów "kultura pierwotna"? Dlaczego gorszymi określa się ludzi, którzy nie pasują do podobno racjonalistycznego i podobno nowoczesnego światopoglądu?&lt;br /&gt;Jakie w ogóle my, Europejczycy, mamy prawo do oceniania innych kultur? No i wreszcie - jakie mamy prawo do twierdzenia o naszej wyższości? Czy rzeczywiście postęp społeczny i techniczny to wartość sama w sobie? Czy w razie jakiejś wielkiej awarii czy kataklizmu - poradzilibyśmy sobie bez Internetu, prądu i gazu? Bo myślę że nie... A członkowie pewnych plemion nawet by tego nie odczuli.&lt;br /&gt;Dziś jak widać nadal nie wyzbyliśmy się poczucia wyższości i pewnego rodzaju zarozumialstwa, choć jak małe dzieci wypierające się pieluch i smoczków - wypieramy się przodków którzy w imię "Boga" mordowali i palili na stosie. Ale czy to Aborygeni rozpętali II wojnę światową? Czy to owe "kultury prymitywne" stworzyły bombę atomową?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-4651163973757242476?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/jakie-mamy-prawo.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8765137186590066210</guid><pubDate>Sun, 15 Nov 2009 16:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-15T17:46:07.412+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Poezja</category><title>Niepedagogicznie</title><description>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;Ojciec&lt;br /&gt;rozbija szklankę&lt;br /&gt;matka topi awantury&lt;br /&gt;w listach do kolegi z pracy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a córka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ze świadka procesu rozwoju&lt;br /&gt;swojego ciała i umysłu&lt;br /&gt;stała się świadkiem Jehowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sąsiedzi&lt;br /&gt;gaszą światła.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8765137186590066210?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/niepedagogicznie.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8590479362512156060</guid><pubDate>Thu, 12 Nov 2009 12:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-12T13:59:42.215+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Sztuka inna niż poezja</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Dzieje żołnierza i repatrianty</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Czytając "Eneidę" doszłam do wniosku, że jakby się postarać, to można by i "Iliadę" i "Odyseję" przenieść bardzo dobrze w czasy II wojny światowej i wczesnych lat powojennych.&lt;br /&gt;Troja mogłaby być Warszawą. Albo Stalingradem. Odyseusz jechałby pociągiem towarowym przez pół Związku Radzieckiego do Polski. Okrucieństwa wojenne w swojej wymowie są takie same, mimo upływu 3000 lat.&lt;br /&gt;Greków zastąpiliby Niemcy, a Trojan - Polacy, albo odwrotnie. Tu interpretacje mogą być całkowicie dowolne.&lt;br /&gt;Tylko czy w tej sytuacji byłaby jeszcze Itaka. I co byłoby tą Itaką. Itaką mogłaby być mała wioska na Kresach Wschodnich - i tu Odys nie miałby dokąd wracać i to nawet byłoby jeszcze ciekawsze w tej przeróbce. Albo Itaka byłaby emigracją. Albo miasteczkiem na Ziemiach Odzyskanych.&lt;br /&gt;I czy w ogóle dałoby się zrobić taką parafrazę Homera. Byłoby ciekawie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8590479362512156060?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/dzieje-zonierza-i-repatrianty.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>8</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8842524616232073876</guid><pubDate>Wed, 11 Nov 2009 10:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-11T11:47:29.522+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Moralność</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Nasza kultura bardzo wypaczyła rozumienie moralności.&lt;br /&gt;W większości przypadków moralność większości ludzi kojarzy się tylko z jedną sferą - seksem. Ostatnio miałam rozmowę z koleżanką ze studiów na temat różnic między moim kościołem a jej. Nie pytała o teologię, nie pytała o nawrócenie, nie pytała o symbolikę chrztu. Zapytała tylko: "a wy przestrzegacie przykazania nie cudzołóż?". Powiedziałam jej wtedy, że to jest właśnie wypaczone spojrzenie naszej kultury. Zaczęła wtedy bardzo stanowczo zaprzeczać, ale ja pomyślałam sobie tylko: dlaczego w takim wypadku nie zapytałaś o inne przykazania?&lt;br /&gt;Grzechy w sferze seksu niczym nie różnią się od tych popełnianych w innych sferach naszego życia. Jednak ludzie w większości myślą inaczej. Dlatego tak trudno wśród osób wychowanych w naszej kulturze, szczególnie tych starszych, przekonywać ich że coś robią złego w swoim życiu, że coś jest nie tak w tym co robią - no bo jak pokazać komuś że coś robi nie tak, skoro on nawet o rzekomo złych sprawach nie myśli?&lt;br /&gt;Stąd tak duże wypieki na twarzach budzą homoseksualiści, biseksualiści, pedofile, ludzie którzy żyją w poligamicznych związkach, prostytutki, zoofile... Można przykłady mnożyć.&lt;br /&gt;Ale nie zwraca się zupełnie uwagi na inne złe rzeczy. Nikogo nie obchodzi to, że ktoś zaniża swoje dochody w zeznaniach podatkowych, przez palce patrzy się na lewe zwolnienia lekarskie. Jeszcze nie tak dawno o kimś, kto wynosił z zakładów pracy różne rzeczy mówiło się że jest "zaradny". Tu lista jest naprawdę długa, kto wie czy nie dłuższa niż zła seksualne.&lt;br /&gt;Stąd też bierze się hipokryzja. Większość ludzi myśli o sobie że jest w porządku - bo myślą że skoro "nie robią" pewnych rzeczy, to automatycznie oznacza to że są lepsi od tych którzy je "robią".&lt;br /&gt;Warto się nad tym zastanowić. Na ile rozumiemy naszą moralność biblijnie a na ile - ludzko i kulturowo? Jedno z drugim bowiem nie ma w wielu wypadkach nic wspólnego, choć rzekomo nasza kultura jest oparta na chrześcijaństwie - tylko jakoś tego chrześcijaństwa w tej naszej kulturze nie widać...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8842524616232073876?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/moralnosc.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>12</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-7090134346871829179</guid><pubDate>Sun, 08 Nov 2009 19:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-08T20:14:26.926+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Relacje</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><title>Czas błogosławiony</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Wczorajszy i dzisiejszy dzień mogę z powodzeniem nazwać błogosławionym czasem. Czasem spędzonym z Bogiem i ludźmi. W każdej perspektywie te dwa dni były dla mnie wspaniałe :-) I naprawdę fantastyczne, bardzo miło i ciepło będę je wspominać przez całe życie.&lt;br /&gt;W czasie uroczystości chrztu było nas pięcioro. Odbyło się wszystko na basenie w starej kamienicy w centrum miasta. Na początku pastor wypowiedział krótkie wprowadzenie, dlaczego chrzcimy tak a nie inaczej - dlaczego w wieku świadomym i dlaczego akurat przez zanurzenie, a nie przez polanie wodą głowy czy pokropienie. Potem były pieśni i modlitwa.&lt;br /&gt;Następnie każdy z nas wchodził do wody. Pastor pytał o wiarę - w Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. No i potem był ten moment zanurzenia :-) Przyznaję że w pierwszej chwili trudno mi było opanować wyrobiony we mnie przez lata odruch wynurzania się z wody ;)&lt;br /&gt;Po wysuszeniu się porozmawiałam chwilę z JF, Haereticusem i Dzielną, (z JF i Dzielną widzieliśmy się trochę przed uroczystością) - i poszłam do domu.&lt;br /&gt;Od dziś z kolei stałam się oficjalnie członkiem Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczpospolitej Polskiej. Dostałam Biblię i różę. Od znajomych też dostałam coś miłego :) Ale jeszcze milszy i ważniejszy był dla mnie czas spędzony z nimi i przede wszystkim z Bogiem.&lt;br /&gt;Na koniec pozwolę sobie zacytować fragment jednej z naszych pieśni zborowych - "Chwała Jezusowi który za mnie życie dał!".&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-7090134346871829179?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/czas-bogosawiony.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>19</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-5498477387711155634</guid><pubDate>Sat, 07 Nov 2009 21:37:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-07T22:39:22.684+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><title>Happy New Life...</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;To już... Parę godzin temu.&lt;br /&gt;Wspaniałe uczucie i wspaniały czas.&lt;br /&gt;Co ja mogę więcej napisać? Cokolwiek nie napiszę, komentarz będzie zbędny :-) Radość w moim serduchu jest naprawdę ogromna :-)&lt;br /&gt;Wspaniałe było też to, że mogłam w realu poznać trójkę przesympatycznych i bardzo ciekawych ludzi :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-5498477387711155634?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/happy-new-life.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-3512252217926837558</guid><pubDate>Sat, 07 Nov 2009 07:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-07T08:48:30.945+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><title>To już dziś..</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Za niecałe 10 godzin moje nowe życie zostanie zapieczętowane... Stary człowiek umrze. Ale i narodzi się nowy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-3512252217926837558?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/to-juz-dzis.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-6247927417433700220</guid><pubDate>Fri, 06 Nov 2009 12:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-06T13:29:35.240+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Pijaczka w tramwaju</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Przeżyłam coś, co dało mi mocno do myślenia. A jednocześnie pokazało mi, ile warte są piękne słowa.&lt;br /&gt;Do tramwaju wsiadła pijana kobieta. Całe osiedle zna ją jako alkoholiczkę. Jednak słyszałam, jak zaczęła na głos zwierzać się zupełnie obcej, eleganckiej pani. O tym, że mąż ją bije, o tym że ma syna narkomana... I że nie ma o tym komu powiedzieć. Pomyślałam sobie - może to właśnie dlatego wpadła w alkohol?&lt;br /&gt;Gdy wysiadła, zaczęły się nieprzychylne i w sumie złośliwe komentarze ze strony pięknie umalowanych i ubranych pań. Pomyślałam wtedy - a w czym one są lepsze od tej alkoholiczki? Czy oszustwa, kłamstwa, fałszowanie podatków, wyciąganie pieniędzy od bliskich którzy sami potrzebują pomocy, robienie kariery kosztem słabszych - ze strony tych "lepszych" - są rzeczywiście lepsze od złych czynów alkoholików, narkomanów i prostytutek?&lt;br /&gt;A potem pewnie i tak takie eleganckie panie pójdą do kościoła, wyspowiadają się i będą wszem i wobec mówić jakie to one dobre. I o nich taka opinia pewnie będzie krążyć.&lt;br /&gt;Albo inaczej - czy "gorsza" jest dziewczyna o której wiadomo że jest puszczalska czy ta która tylko raz pozwoliła chłopakowi na coś więcej niż całus i zaszła w ciążę? A wiemy z życia że bardzo często dzieje się tak, że to właśnie ta druga jest wytykana palcami i często zmuszona do opuszczenia domu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-6247927417433700220?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/pijaczka-w-tramwaju.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-7440748893332708494</guid><pubDate>Thu, 05 Nov 2009 12:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-05T14:49:30.522+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Jak by to było?</title><description>&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Na początek prasówka z &lt;a href="http://www.ccm.pl/web/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=1157:-elity-ameryki-w-ogniu-new-age-&amp;amp;catid=1:wiadomosciogolne&amp;amp;Itemid=97"&gt;CCM&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:arial;" &gt;Dzisiejsza Polska w dodatku The Times opisuje rosnącą w Stanach Zjednoczonych popularność ruchu New Age i związane z tym zagrożenia: "Nieprzytomne ofiary leżały na ziemi pozostawione bez opieki, a jeden ze zdezorientowanych uczestników doznał poważnych poparzeń po tym, jak czołgał się po rozgrzanych kamieniach. Taki obraz rysuje się z pierwszych zeznań świadków w sprawie rytuałów New Age na pustyni w Arizonie, zakończonych śmiercią trojga uczestników".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:arial;" &gt;Zachęceni wywiadem w programie „The Oprah Winfrey Show” uczestnicy rytualnego oczyszczania, organizowanego przez znanego amerykańskiego szkoleniowca i autora poradników Jamesa Arthura Raya, wpłacili na jego konto po 9695 dolarów, by stać się„duchowymi wojownikami” w jego ośrodku na pustyni w stanie Arizona.Po kilku dniach głodówki, bezsenności i ćwiczeń oddechowych zmieniających aktywność umysłu niektórzy z 50 uczestników zaczęli wymiotować i tracić przytomność. Ci, którzy domagali się przerwania rytuału, zostali zbesztani, a ich prośby o pomoc medyczną rzekomo ignorowano, aż okazało się, że jest za późno – pisze korespondent The Times Chris Ayres.&lt;/span&gt;&lt;p style="font-family: arial;"&gt;A mnie wczoraj wzięło na gdybanie. Mianowicie - co by było gdybym nie odrzuciła ideologii New Age, gdybym nadal w nią wierzyła? Jak by wyglądało teraz moje życie?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;"&gt;Wtedy najpierw pomyślałam sobie że aż strach nawet sobie to wyobrażać. Ale potem jednak sobie wyobraziłam. Najpewniej teraz bym nie studiowała. Możliwe, że nawet nie zdałabym matury. A w tej chwili pewnie nie siedziałabym przed kompem i nie pisałabym tej notki, tylko medytowała albo wykonywała jakieś kosmiczne asany albo bym spełniała zachcianki autorytetu. Nie poszłabym też pewnie do żadnej pracy, tylko bym była na jego utrzymaniu albo na zasiłku, a połowę pieniędzy wydawałabym na książki o czakrach, reinkarnacji, magii i innych bzdurach. Nie miałabym znajomych, a jeśli już to tylko aprobowanych przez autorytet, miałabym ciągłą kontrolę myśli, emocji i poczty. Wydawałabym masę pieniędzy na przeróżne talizmany. Nigdy też pewnie nie pogodziłabym się z resztą rodziny i znajomych. Byłabym jak to określił mój przyjaciel kiedyś - "głupiutką Zimbabwe po szkole średniej której każdy by coś wciskał". Pewnie w końcu wylądowałabym w szpitalu - bo wierzyłabym w wątpliwą moc autorytetu a nie brałabym żadnych leków, o ile wcześniej na coś bym nie umarła, jeśli nie na astmę to na coś innego. Byłabym biedna, ciągle wykorzystywana, wierzyłabym nadal we wszystko co by mi powiedział autorytet i ciągle bałabym się coś powiedzieć nie tak albo zrobić coś wbrew jego woli.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;"&gt;To wyraźnie dowodzi żeby nie wierzyć wszystkim ludziom, nawet jeśli wyciągają przyjaźnie ręce i opowiadają fantastyczne rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-7440748893332708494?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/jak-by-to-byo.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-478965698031350733</guid><pubDate>Mon, 02 Nov 2009 12:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-02T13:31:11.771+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje wyprawy</category><title>Nowa Huta</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Z powodów bibliotecznych jestem ostatnio zmuszona szukać książek po różnych zakątkach. Przestała mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie odległość biblioteki. Ostatnio w poszukiwaniu Owidiusza i Wergiliusza powędrowałam... Do Nowej Huty.&lt;br /&gt;Nowa Huta, jak pewnie obiło się niejednemu o uszy, nie cieszy się szczególnie dobrą opinią wśród mieszkańców Krakowa (i nie tylko). Jest poza tym ogromna - odległości między jednym przystankiem a drugim nie można porównywać do krótkich dystansów w centrum. W sumie nie ma co się dziwić - przecież jeszcze nie tak dawno to było odrębne miasto...&lt;br /&gt;Wstyd się przyznać, ale praktycznie aż do najnowszych lat mojego życia Nowa Huta była dla mnie praktycznie białą plamą na mapie Krakowa. Kojarzyła mi się tylko z szpetnymi blokowiskami, zapitymi menelami i dresiarzami z siekierami pod kurtką.&lt;br /&gt;Ostatnio to zdanie zaczyna mi się zmieniać. Z relacji osoby która pracuje dość blisko policji i sądów - zdążyłam się dowiedzieć że od paru lat to wcale nie z Nowej Huty jest najwięcej przestępstw.&lt;br /&gt;Dziś wylądowałam na jednym z socrealistycznych osiedli. Muszę przyznać, że mają one jakiś urok, szczególnie w połączeniu z opadającymi jesiennymi liśćmi. Nie spotkałam tam żadnego chuligana. Spokój i cisza, mimo że tuż obok jest kombinat.&lt;br /&gt;Gdy wracałam z tego osiedla na przystanek, zobaczyłam kościół o niezwykłym wyglądzie pod względem architektonicznym. Żałowałam że nie wzięłam aparatu, bo ten budynek naprawdę wygląda niecodziennie.&lt;br /&gt;Gorzej wygląda sprawa Placu Centralnego - na nim rzeczywiście można dostać zawrotu głowy :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-478965698031350733?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/11/nowa-huta.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>11</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-3794507981982419602</guid><pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-31T21:29:09.601+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Albo wcale albo na maksa</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Ostatnio rozmawiałam z jedną osobą niewierzącą w sposób bardzo kulturalny i spokojny, jak na tak dużą różnicę zdań.&lt;br /&gt;Niedługo potem miałam przyjemność rozmawiać z inną osobą. Według niej Bóg (chrześcijański) istnieje. Ale nic poza tym dla niej nie wynika. Nie wierzy ani w Biblię ani w jej treść, ani w to że Bóg działa w jakikolwiek sposób.&lt;br /&gt;Moim zdaniem jeśli się w coś wierzy, to powinna to być wiara na maksa. Albo w ogóle. Niestety większość tak zwanych "wierzących" w rzeczywistości nie traktuje Boga poważnie. To ja w takim wydaniu już wolę szczerych ateistów - ci przynajmniej nie udają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-3794507981982419602?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/albo-wcale-albo-na-maksa.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-6560672688773970736</guid><pubDate>Wed, 28 Oct 2009 07:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-28T08:40:49.082+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><title>Cena uczniostwa</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Rozmawialiśmy niedawno z pastorem odnośnie ceny bycia Jezusa. Wielu ludzi myśli, że po nawróceniu będzie wszystko ładnie, pięknie, bez bólu, a wszyscy nas będą kochać i nosić na rękach. Tymczasem bardzo często jest wyraźnie odwrotnie...&lt;br /&gt;Opowiedział mi przy tym ciekawą historię:&lt;br /&gt;Pewien ksiądz na kazaniu zapytał ludzi w kościele:&lt;br /&gt;- Ilu z was chce być zbawionym? -&lt;br /&gt;Wtedy wszyscy podnieśli ręce w górę. Ksiądz uśmiechnął się i powiedział:&lt;br /&gt;- To bardzo ładnie że tylu chce być zbawionymi. A teraz zapytam was: ilu chce być świętymi? -&lt;br /&gt;Wtedy ręce podniosły dwie, trzy osoby. Ksiądz na to powiedział:&lt;br /&gt;- A ja zadałem przecież właściwie to samo pytanie. -&lt;br /&gt;Cena jest wysoka. Nie mogę oglądać się w tył, wstecz do swojego starego życia, nie w sensie wspomnień, ale w sensie powrotu do niego. A kto kocha bardziej cokolwiek od Pana, ten nie może być Jego uczniem. To, jak teraz zmieniamy się tu i teraz, przygotowuje nas do przyszłego, nowego życia. &lt;br /&gt;Sama zmieniam się i to bardzo. Choć wielu mi mówi - jesteś naiwna, jesteś zbyt ufna wobec ludzi, jesteś głupia. Świat tak mówi. Ma prawo tak mówić i to jest naturalne, bo dla świata normalne jest robienie kariery, wykorzystywanie bliźnich do swoich celów i ciągłe zabieganie o to, co przemija.&lt;br /&gt;Chrześcijaństwo tym właśnie różni się od innych religii, że nakazuje miłość nawet nieprzyjaciół. Z innych religii najdalej posunął się Gandhi w hinduizmie - biernym oporem. Ale i to jest różnica, różnica jakościowa. Bo jednak bierny opór to nie to samo co miłość nieprzyjaciela. A nieprzyjacielem niekoniecznie musi być człowiek z karabinem i nożem. To może być każdy - sąsiad, rodzic, kuzyn, ciotka, kolega lub koleżanka z pracy... To jest bardzo trudne, ale warte dążenia. Trzeba wyrzec się nienawiści.&lt;br /&gt;Nie chodzi o to, żeby być ascetą. Nie chodzi też o to, co robili np. niektórzy ludzie w wiekach średnich - że sprzedawali dosłownie wszystko co mieli i szli żebrać. Ale chodzi o to żeby w duchu nie przywiązywać się do dóbr materialnych, a nawet do swojego zdrowia i... Życia. Wielu (zwłaszcza ateistów) śmieje się wtedy i mówi - "a w takim razie dlaczego wy chrześcijanie nie popełnicie zbiorowego samobójstwa". Nie popełnimy i będziemy żyć właśnie po to, by służyć, by jak najwięcej ludzi poznało, kim jest Pan, tak długo jak będzie nam dane.&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Czasem na zewnątrz nic się nie dzieje. Nie ma wielkich ewangelizacji, tłumów ani wielkich przedsięwzięć. Czy taki czas jest gorszy? Nie! Wprost przeciwnie, to czas wzrostu i budowania się. Taki czas jest bardzo potrzebny, bo jak można pomagać innym kiedy samemu potrzebuje się pomocy?&lt;br /&gt;Przyznam się że to spojrzenie całkowicie zmieniło moje podejście do ostatnich paru lat z życia. Teraz tamten okres jeszcze sprzed roku - to już nie patrzę na niego jak na wojnę. Raczej jak na pobyt na duchowej pustyni. A to wszystko zmienia. To, co uważałam za złe, upokarzające i gorzkie - stało się dla mnie w istocie słodkim lekiem na grypę. Na duchową grypę, którą wcześniej przechodziłam.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-6560672688773970736?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/cena-uczniostwa.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-3246968042696848241</guid><pubDate>Tue, 27 Oct 2009 07:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-27T08:23:52.909+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><title>Nie będziesz nigdy jak oni/e</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Dziś miałam sen. Ten sen uświadomił mi coś bardzo ważnego.&lt;br /&gt;Wczoraj zmartwiłam się, bo znowu okazało się że na roku jestem "wyrzutkiem". Po prostu jeśli po coś mam być potrzebna, to tylko po to, żeby kogoś informować albo żeby za kogoś mówić. Czyli schemat z podstawówki, gimnazjum i liceum. A ja znowu zaczęłam walczyć o akceptację w grupie. Tymczasem ten sen pokazał mi, że niepotrzebnie, że źle robię powielając ten toksyczny schemat.&lt;br /&gt;Śniło mi się z absurdalnym początkiem za to z morałem na końcu. Mianowicie na początku tego snu wraz z doktorem T. i doktor S. obserwowaliśmy pewną kobietę z "wyższych sfer" w ramach pisania artykułu do gazety. W przerwie naszej dziennikarskiej "pracy" poszliśmy na kawę. I wtedy pan T. powiedział coś takiego: Ty A. nigdy nie będziesz taka jak one.&lt;br /&gt;Wtedy się obudziłam i dotarło do mnie, że moja odwieczna walka o akceptację nie ma sensu. Bo tym samym zrozumiałam, że starając się być taka jak reszta, po prostu robię z siebie frajera i ośmieszam się. A nigdy nie będę taka jak oni, po prostu dzieli nas cała gama różnych doświadczeń i niekiedy poglądów różnych o 180 stopni. Możemy się normalnie komunikować i normalnie ze sobą być, ale w grupie zawsze będę na uboczu właśnie dlatego. To tak, jakby z dajmy na to psa usiłować zrobić panterę. Nie da się.&lt;br /&gt;A poza tym grupę, która mnie akceptuje taką, jaka jestem - już mam :-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-3246968042696848241?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/nie-bedziesz-nigdy-jak-onie.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>11</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-2043932299465315102</guid><pubDate>Sun, 25 Oct 2009 10:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-25T12:13:39.928+01:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Wiara</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Zło dobrem nazwane</title><description>&lt;span style="font-style: italic;font-family:arial;" &gt;60 procent Polaków chce, by prawo pozwalało skrócić życie nieuleczalnie chorym – wynika z badania CBOS.&lt;/span&gt;&lt;p style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt;Po raz pierwszy, od kiedy Polacy są pytani o stosunek do eutanazji, tak wielu opowiedziało się za prawnym jej uznaniem - pisze Ewa Czaczkowska w Rzeczpospolitej.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt;– Prawo do decydowania o godnej śmierci jest głosem europejskim, laickim – uważa psycholog społeczny profesor Zbigniew Nęcki.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt; – To oznacza, że wzrasta liczba osób silnych, które chcą w pełni wziąć odpowiedzialność za swój los – dodaje etyk prof. Jacek Hołówka. – Wiele zależy od sposobu zadania pytania.  Gdyby spytać Polaków wprost, czy są za skracaniem życia osobom, które cierpią, to pewnie większość byłaby przeciwko – uważa psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński. Zwraca też uwagę, że inne badania, np. dotyczące aborcji, pokazują, że Polacy stają się raczej bardziej konserwatywni niż liberalni. &lt;/p&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:arial;" &gt;Z kolei prawnik ks. prof. Franciszek Longschamp de Berier zauważa: – Ludzie, którzy pozytywnie odpowiadają na pytanie o eutanazję, kierują się współczuciem, lecz ta zgoda niesie ze sobą dramatyczne problemy. Lekarz jest wszak od ratowania życia, a nie skracania go i decydowania, komu je skracać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Podaje portal &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: arial;" href="http://www.ccm.pl/web/index.php?option=com_content&amp;amp;view=category&amp;amp;layout=blog&amp;amp;id=1&amp;amp;Itemid=50"&gt;CCM.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;To pokazuje po raz kolejny, jak bardzo ludzie tracą w obecnych czasach rozeznanie, co jest dobre a co złe. To tylko jeden z wielu przykładów. Holocaustu nie było, Lenin chciał dobrze, komunizm sam w sobie nie był zły, aborcja na życzenie to nic złego, eutanazja jest dobra, samobójstwo świadczy o sile... Ile takich głosów słychać na co dzień? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Człowiek obecnie ogólnie stracił rozeznanie. Tymczasem z Holandii starsi ludzie uciekają do Niemiec, aby tam się leczyć a nie umierać. Współczesna Europa stała się umieralnią. Nie chodzi tu tylko o Holandię. Widzę ogólnie taki trend. Młodzi ludzie na całym świecie popełniają samobójstwa i jeszcze tworzą do tego ideologię-subkulturę zwaną emo. Życie teraz nic nie znaczy. A jeśli żyć - to tylko jako zdrowy, piękny i bogaty. I koniecznie młody. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;To nie są czasy dla starych, brzydkich, upośledzonych...&lt;br /&gt;Wielu z nas sądzi, że czasy okrucieństwa się skończyły na II wojnie światowej. A zabijanie słabszych to domena czasów starożytnych, ewentualnie średniowiecza. Tymczasem moim zdaniem właśnie teraz mamy ciemne wieki. Teraz mamy barbarzyństwo na masową skalę, i to nie to jawne, starożytne czy średniowieczne, ale takie w "białych rękawiczkach", ubrane w ideologię - ładny płaszczyk - nowoczesności, laickości i postępu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;"&gt;Przeto iż poznawszy Boga, nie chwalili jako Boga, ani mu dziękowali, owszem znikczemnieli w myślach swoich i zaćmiło się bezrozumne serce ich.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-style: italic;" class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mieniąc się być mądrymi, zgłupieli.&lt;/span&gt; - List do Rzymian 1, 21-22 (Biblia Gdańska). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-2043932299465315102?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/zo-dobrem-nazwane.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>11</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-2392252638379546517</guid><pubDate>Thu, 22 Oct 2009 05:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-22T08:07:46.920+02:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Fauna i flora</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Refleksje moje i cudze</category><title>Kopniak w tyłek</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Dostałam w ostatnich dniach solidnego kopniaka w tyłek. Inaczej mówiąc - zimny prysznic. Znak, że czas już przestać się użalać nad sobą i nad tym, co mnie kiedyś spotkało. To, co spychałam kiedyś, jeszcze niedawno, głęboko w zakamarki umysłu - teraz to wychodzi na wierzch.&lt;br /&gt;A Tuśka urosła - 3 centymetry. I nikt teraz mi nie powie że to był dorosły pies kiedy do nas przyszła!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-2392252638379546517?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/kopniak-w-tyek.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>9</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-1936242461299207174.post-8507737415041105002</guid><pubDate>Wed, 21 Oct 2009 12:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-21T14:18:04.829+02:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Moje codzienne życie</category><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Spod znaku Eskulapa</category><title>Nie taki krzywulec ;)</title><description>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Byłam dziś na rentgenie. No i cóż, na pierwszy rzut oka nie taki kręgosłupek mój krzywy jak mi się zdawało :-) Ale całej prawdy dowiem się jutro rano jak odbiorę zdjęcie z opisem. W końcu parę latek rehabilitacji nie mogło ot tak pójść na marne...&lt;br /&gt;Ino strasznie chudziutka jestem :-) Nawet na zdjęciach kości ;-) Coś marne to moje wnętrze :-)&lt;br /&gt;Wreszcie mam chwilkę wytchnienia. Od jutra już mam też jeden wykład popołudniowy. A zajęcia no cóż, coraz bardziej podobają mi się zajęcia z dzieła teatralnego :-) Naprawdę dużo mogę się nauczyć, a od profesora nauczyłam się póki co jednego - w życiu liczy się pasja! Choćby najdziwniejsza i choćby najbardziej niecodzienna, ale ważne żeby mieć pasję.&lt;br /&gt;Ludzie też są w porządku. Zdążyłam się już zakumplować z trzema dziewczynami. Nie jest źle :-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1936242461299207174-8507737415041105002?l=alergiczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://alergiczny.blogspot.com/2009/10/nie-taki-krzywulec.html</link><author>noreply@blogger.com (zimbabwe)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>5</thr:total></item></channel></rss>